Z Brazylii do Chełma, czyli Justyna i Piotrek w wirze Capoeiry i miłości!
Kochani, gotowi na historię, która rozgrzeje Was tak, jak brazylijskie słońce? Przed Wami opowieść o Justynie i Piotrku, parze tak energetycznej, że aż sama Capoeira wymięka!
Nasza przygoda zaczęła się, a jakże, od miłosnych podrygów w pięknych okolicznościach przyrody. Sesja narzeczeńska w Zwierzyńcu była niczym sielska ucieczka od zgiełku. Zastaliśmy tam spokój, urok roztoczańskich lasów i… parę, która naturalnie emanowała ciepłem! Spacerując wśród zieleni, już czułem, że to będzie wyjątkowy reportaż, bo ich uśmiechy i spojrzenia mówiły więcej niż tysiąc słów.
Potem nadszedł Dzień! Ślub i wesele w Chełmie (pozdrawiam wszystkich starych znajomych – miło było Was zobaczyć po latach! Pamiętajcie, że aparat nie zapomina 😉) były PETARDĄ! Justyna i Piotrek postawili na radość, luz i oczywiście… szczyptę brazylijskiego szaleństwa.
A skoro o szaleństwie mowa… Justyna, nasza Panna Młoda, to mistrzyni (a może mistrzyni-w-budowie?) Capoeira! I nie byłoby to ich wesele, gdyby tej pasji nie było widać. W pewnym momencie parkiet zamienił się w rodę (koło dla niewtajemniczonych), a Goście (i ja!) zostali uraczeni niesamowitym, dynamicznym pokazem Capoeiry! Akrobacje, muzyka i ten zaraźliwy rytm sprawiły, że chyba każdy poczuł zew egzotyki i miał ochotę spróbować choćby gingi. Serio, takiego kopa energii na weselu jeszcze nie widziałem! Goście oniemieli, a ja, z obiektywem w ręku, czułem się jak na pokazie w Rio.
Po weselnej euforii i emocjonalnym rollercoasterze, pojechaliśmy na plener do Lublina. Z Chełma do Lublina, ze Zwierzyńca do… historycznego centrum! Lublin, ze swoim urokiem Starego Miasta, klimatycznymi zakamarkami i magią uliczek, okazał się idealnym tłem dla ich miłości. Kontrast między szaloną energią Capoeiry, a romantyczną architekturą, stworzył kadry pełne głębi i tego czegoś, co sprawia, że zdjęcia zapierają dech. Było trochę śmiechu, trochę czułości, no i oczywiście, odrobina akrobatycznych ewolucji, bo Justyna nie potrafi ustać w miejscu, a Piotrek dzielnie jej sekunduje!
Justyna i Piotrku, Wasza historia to dowód na to, że miłość i pasja mogą stworzyć najpiękniejszy spektakl. Dziękuję Wam za zaufanie, wspaniałą zabawę i za możliwość uwiecznienia tej brazylijsko-lubelskiej fuzji! Niech Wasze wspólne życie będzie tak dynamiczne i pełne rytmu, jak najlepsza roda Capoeiry!
P.S. Jeśli szukacie fotografa, który przetrwa wesele pełne akrobatycznych sztuczek i nie upuści aparatu – to ja! A przy okazji – macie wolne miejsce na treningu? 😉
