Jola i Krzyś, czyli jak dwoje „pieruńsko zakochanych” zadymiło Karego Mustanga! 🔥
Są takie śluby, na które czeka się dłużej. Serio. Czekałem na nich, jak na koniec kolejki do sushi w sobotę! A kiedy Jola i Krzyś w końcu wpadli na plan, wiedziałem, że to będzie… COŚ.
Bo jak tu nie ulec Parze, która jest młoda, odważna i tak, cytuję, „pieruńsko zakochana w sobie”, że aż można się od nich zapalić?
Romantyzm i Wielkie Marzenia. Serio!
Muszę im oddać: ciężko oboje pracowali, żeby stworzyć to swoje wesele „jak z bajki”. W ich miłości jest coś tak autentycznego i szczerego, że rozczula to nawet najbardziej cynicznego fotografa. To jest ten rodzaj romantyzmu, który mówi: “Przejdziemy razem przez wszystko, a potem wyprawimy taką imprezę, że zapamiętają to wszyscy!” Romantyzm w wersji dla twardzieli.
Czy warto było?
Spoiler alert: Warto było! Każdy detal, każdy uśmiech, każda łza (ze szczęścia, oczywiście!) – to dowód, że marzenia się spełniają, jeśli tylko się na nie zapracuje.
Kary Mustang i… siwy dym!
A potem nadszedł moment, gdy wparowali do Domu Weselnego „Kary Mustang”. Powiem krótko: to nie była impreza, to był wybuch szczęścia w czystej formie i… siwy dym! (Oczywiście ten symboliczny, ale parkiet dosłownie płonął!).
Wszystko działo się tak szybko, że kamerzyści z Deltapix musieli chyba pić potrójne espresso, żeby nadążyć za tym, co wyprawiała Jola z Krzyśkiem i ich Goście. Ta energia była tak zaraźliwa, że samemu chciało się odłożyć aparat i po prostu wpaść w ten wir szaleństwa. Czy widzieliście kiedyś, jak para młoda tańczy tak, jakby jutra miało nie być, a każdy ich ruch emanuje czystą miłością? To jest ten przypadek!
Towarzyszyliśmy im od tych pierwszych, nieśmiałych ujęć na sesji narzeczeńskiej, aż po plener ślubny. Każdy kadr to kolejna strona ich szalonej, ale przepięknej historii.
Wystarczy tego mojego gadania (ale musicie mi wybaczyć, jak ich wspominam, to się rozczulam). Lepiej zobaczcie to sami!
Zapraszam na galerię, która udowadnia, że warto włożyć serce i pracę, by potem… bawić się do momentu, aż Kary Mustang zacznie galopować!
P.S. Jola i Krzyś, niech Wasza miłość będzie tak „pieruńska” i zadymiona jak Wasze wesele!