Justyna i Michał w Sielskie Teo: Romantyczny Ślub, Czerwony Ogórek i Niesamowita Energia
Wesele plenerowe Sielskie Teo to idealne tło dla historii pełnych miłości i radości. Są takie pary, przy których aparat sam rwie się do robienia zdjęć, a zmęczenie po prostu nie istnieje. Justyna i Michał, których możecie kojarzyć z ich instagramowego profilu wsiadajniegadaj, to dokładnie ten przypadek. Ci dwoje przeszli na pieszo słynne Camino de Compostela. Jako ciekawostkę dodam, że z progu domu Państwa Młodych w Polsce do celu tej wędrówki są dokładnie 4122 km! Skoro mają w nogach takie dystanse, od samego początku wiedziałem, że kondycji i zapału im nie braknie. I nie myliłem się – niesamowita energia towarzyszyła nam przez absolutnie cały dzień, od porannych przygotowań ( zjawiskowa fryzura od smocze warkocze) aż po zjawiskowy finał.
Ślub w Radzięcinie – uśmiechy i odrobina wzruszeń
Wszystko zaczęło się od ceremonii w Radzięcinie. Było niesamowicie romantycznie, ale w najlepszym możliwym, naturalnym wydaniu. Justyna i Michał patrzą na siebie z taką czułością i porozumieniem, że podczas przysięgi słowa stanowiły właściwie tylko formalność. Od samego początku prezentowali ten wspaniały, radosny luz, o którym fotografowie ślubni zazwyczaj mogą tylko pomarzyć. Zamiast tradycyjnego stresu królowały uśmiechy, a kiedy wreszcie padło to najważniejsze, sakramentalne „tak”, uwolnione endorfiny dosłownie rozsadzały powietrze, zagłuszając nawet najbardziej entuzjastyczne wiwaty gości.
Klasykiem w nową drogę: Czerwony “Ogórek” VW
Zamiast standardowej limuzyny, nasi nowożeńcy wybrali środek transportu idealnie pasujący do ich podróżniczych dusz. Do ślubu podjechali fantastycznym, czerwonym Volkswagenem “ogórkiem”. Ten kultowy samochód nie tylko zrobił furorę wśród zaproszonych gości, ale też genialnie zaprezentował się na zdjęciach, wprowadzając radosny, lekko nonszalancki klimat retro, który fantastycznie zapowiadał ich wesele plenerowe Sielskie Teo. Z takim wozem po prostu wsiadaj i nie gadaj, tylko ciesz się chwilą!
Wesele plenerowe Sielskie Teo pod gołym niebem
Po ceremonii przyszedł czas na świętowanie w wyjątkowym miejscu. Wesele plenerowe Sielskie Teo to doskonały wybór, bo jest to przestrzeń stworzona do tego, by celebrować miłość blisko natury. Wszystko odbyło się w pełni na zewnątrz. Niezależnie od tego, czy wolicie mówić, że bawiliście się „na dworze”, czy też – ukłon w stronę naszych krakowskich przyjaciół – „na polu”, jedno pozostaje bezsporne: to był strzał w dziesiątkę.
Brak ścian i zamkniętych pomieszczeń dał gościom nieskrępowaną swobodę. Na wszystkich czekało mnóstwo zabawy pod gwiaździstym niebem, w otoczeniu zieleni i delikatnych, romantycznych świateł. Tańce na trawie, rozmowy do białego rana i luźna, rodzinna atmosfera sprawiły, że ten reportaż fotografowało się z czystą przyjemnością.
Plener ślubny na szumach nad Tanwią
Kiedy niesamowite emocje, jakie zafundowało nam wesele plenerowe Sielskie Teo nieco opadły, przyszedł czas na sesję plenerową. Na miejsce zdjęć wybraliśmy malownicze szumy nad Tanwią, które idealnie wpisały się w bliską naturze estetykę nowożeńców. Jak to zawsze u mnie bywa w przypadku sesji plenerowych, w pracy towarzyszyła mi moja żona Marzena, z którą wspólnie łapaliśmy najlepsze kadry i dbaliśmy o odpowiedni klimat dla Justyny i Michała. Woda, las i niesamowity spokój tego miejsca sprawiły, że zdjęcia niemal robiły się same. Jeśli szukacie podobnych, naturalnych scenerii na własną sesję, zapraszam do obejrzenia innych reportaży plenerowych na moim blogu, gdzie znajdziecie mnóstwo inspiracji do zdjęć w otoczeniu dzikiej przyrody. Zobaczcie sami, jak wyglądał ten wyjątkowy dzień!
